Poszliście do liceum czy technikum i ?
Na jaką klasę trafiliście i na jaką wychowawczynię/wychowawcę?
Ja niestety pochwalić się nie mogę. Co do klasy - gdybym tylko mogła zamieniłabym ją jak najszybciej. Są dwie grupy: chłopaki i dziewczyny. Nie przypominam sobie, żeby jakaś dziewczyna rozmawiała z chłopakiem. Wszyscy są sobie obojętni. Gdy wchodzę do szkoły nigdy nie słyszę żadnego cześć, ale gdy np. szłam na wagary i mijałam kolegów z klasy to powiedzieli mi cześć. Nie rozumiem to jest już szkoła średnia. Wstydzą się czy co?
Wydaje mi się, że to najgorsza klasa.
Wychowawczynią też nie mogę sie pochwalić. Młoda, niedoświadczona i zupełnie ma nas w nosie. Cały czas siedzi nosem w dzienniku i nigdy się nami nie zainteresuje. Nigdy nie chce zrobić nam wycieczki, bo nie chce jej sie załatwiać spraw.
To chyba tyle.
Imię: Marta
Dołączyła: 05 Maj 2010 Posty: 592 Piwa: 12/7 Skąd: B-stok
silence-coin: 73500
Wysłany: 2010-07-27, 23:48
Opis: Lubię biegać i ciastka.
Sylywy, współczuję tobie, bo niezgrana klasa w szkole średniej, to niefajna sprawa.
Ja na szczęście jestem w typowo męskiej klasie, bo informatycznej. Przez co jesteśmy lepiej zgrani. Dziewczyny wszystkie są razem, prócz jednej (która należy do tak zwanej ELYTY, czyli tych, którzy uważają nas za idiotów). Z większością chłopaków się trzymamy. Czasem po lekcjach gdzieś wyskoczymy, jak ktoś ma taką możliwość, to imprezę robi. Ogólnie jest całkiem korzystnie (;
A wychowawca? No cóż, fizyk... czyli dziwny chłop. Nie ma co się dziwić. Wychowawca z niego kiepski, bo ma nas głęboko w poważaniu. Sprawami klasy się nie interesuje. Dla niego najważniejsze jest to, aby klasa dobrze wypadła na tle innych, więc mamy luz na fizyce i oceny podwyższone. Nie jest źle.
_________________ dramalist <3 obecnie oglądam: Time Between Dog and Wolf (K), Autumn's Concerto (T) 바람과 공기와 나무의 속삭임
Ja na szczęście jestem w typowo męskiej klasie, bo informatycznej
to cale szczescie bo aktualnie potrzebujemy informatykow do obslugi baz danych interpolu
ogolem niezgrana klasa to sam klopot wiem bo mialem dwoch wannabe pd ale okazali sie bandytami na ostatnim roku bo okradli wychowace z kartek ktore mial na sprawdzian
matematyczkę miałam za wychowawcę, ale nie była zła. z tym, że u mnie klasa była kiepsko zgrana. praktycznie nigdzie na dłużej nie wyjechaliśmy, bo pewne osoby zawsze się wyłamywały. -.-
grupy w klasie były, ale gdzie ich nie ma, ale miałam z kim iść na wagary, uciec z ostatniej lekcji. (;
Jestem w liceum. Klasę mam całkiem sympatyczną. Niewielka przewaga dziewczyn. Raczej wszyscy ze sobą rozmawiają,żartują, pomagają sobie z pracą domową ( )
Kadrę nauczycielską też mam w porządku, za wyjątkiem fizyka, którego wszyscy się boimy i zwariowanej matematyczki, która wmawia nam,że " nie nauczyli nas myśleć" i to nie jej wina. W wyniku "braku umiejętności myślenia" z matematyki mamy średnią klasową 2.1 .
Wychowawczyni - córka postracha klasy, fizyka. Nie jest do niego podobna. Poza tym,że jest za bardzo dociekliwa, naprawdę da się z nią szybko dogadać.
_________________ ...Być zagadką, której nikt nie zdąży zgadnąć, nim minie czas...
Imię: Cornelia Pomogła: 4 razy Wiek: 19 Dołączyła: 30 Kwi 2010 Posty: 1429 Piwa: 43/43 Skąd: Girona, ES / Tychy
silence-coin: 186600
Wysłany: 2010-07-30, 19:46
Opis: locura de los demás y nunca miro la mía!
Sylywy, ja miałam podobnie jak ty w gimnazjum. Nie zazdroszcze, bo naprawdę się męczyłam w takim towarzystwie, nie było się nawet do kogo odezwać na żaden konkretny temat... I wychowawczynie tak samo mieliśmy kiepskie, żadnych wycieczek, rozrywek, nic.
Jeśli chodzi o szkołę średnią to tutaj już było zupełnie inaczej. Naprawdę wspominam bardzo miło moje LO, klasę, nauczycieli. Byliśmy bardzo zgrani, potrafiliśmy zorganizować różne ciekawe rzeczy. M.in. nocny maraton naukowy, który trwał od 20 do 7 rano, w tym czasie mieliśmy ciekawe zajęcia z biologii, geografii, chemi w laboratorium, oglądaliśmy film w ramach polskiego i spędziliśmy ten czas bardzo miło. Oprócz tego byliśmy bardzo często w terenie, bo byliśmy klasą turystyczną, jeździliśmy na kilkudniowe warsztaty w góry, gdzie zdobywaliśmy szczyty, rysowaliśmy profile, łapaliśmy robale do pudełek i opisywaliśmy je, mieliśmy też jakieś zajęcia artystyczne, podchody. Były to wyjazdy w ramach lekcji ale taka nauka była naprawdę super. Bardzo nas integrowały bo musieliśmy się dzielić na grupy, rozdzielać między sobą pracę (jeden robił profil, drugi cośtam opisywał itd.), pomagaliśmy sobie nawzajem a wieczorem się integrowaliśmy . Wyjeżdżaliśmy na uniwersytet śląski na wykłady. W szkole też działało koło podróżnicze w którym mieliśmy pierwszeństwo, jeździli m.in na Islandię lub w tym roku do Maroko Mogłabym tak pisać i pisać, bo szkoła angażowała nas w wiele rzeczy, przez które praktycznie uczyliśmy się wielu przydatnych umiejętności.
Jako klasa też byliśmy bardzo zgrani, z każdym można było porozmawiać, z dziewczynami, chłopakami. Jak tylko ktoś zdobył odpowiedzi do jakiegoś sprawdzianu to od razu kserował dla wszystkich.
Co do wychowawczyni to była świetna. Miała z nami super kontakt, na wyjazdy zabierała swojego małego synka z którym wszyscy pokolei się bawiliśmy i też chodził z nami po górach Była z nami szczera, raz nawet się przy nas rozpłakała jak ją czymś wkurzyliśmy, bezpośrednia i otwarta, z doświadczeniem. Zżyliśmy się też z wychowawczynią, przez te wyjazdy, to, że zawsze stała za nami murem, wstawiała się w naszych sprawach u dyrekcji i naprawdę nas lubiła.
Było naprawdę świetnie i wspaniale wspominam czasy LO.
Podstawówka i gimnazjum w porównaniu z moim LO się chowają
_________________ ven a romper las ventanas
y hacer del caos un arte
كورنيليا
Leire, właśnie rodzice mi powtarzają, że LO to najlepszy okres na przyjaźnie, zabawy. Ale w moim przypadku po prostu nic z tego.
Wolałabym tak jak ty - mieć w gimnazjum złą klasę, a tak to muszę męczyć się teraz.
Imię: Cornelia Pomogła: 4 razy Wiek: 19 Dołączyła: 30 Kwi 2010 Posty: 1429 Piwa: 43/43 Skąd: Girona, ES / Tychy
silence-coin: 186600
Wysłany: 2010-07-30, 20:35
Opis: locura de los demás y nunca miro la mía!
Sylywy, na pocieszenie możesz sobie powtarzać, że zostały ci jeszcze tylko 2 lata, przeleci. A znajomych możesz mieć poza szkołą. Zawsze to jakieś bardziej optymistyczne podejście
_________________ ven a romper las ventanas
y hacer del caos un arte
كورنيليا
jestem w technikum. w pierwszej klasie moja wychowawczyni była poje*ana na maxa obstawała za nauczycielami zamiast za swoją klasą. ciaglę po nas jeździła a na koniec roku zażyczyła sobie deski do prasowania
teraz mam spoko wychowawczynie i klase sami chłopcy ale jakoś się dogadujemy chociaż często się tłuczemy:/ wychowawczyni jest młodziutka uczy nas języka francuskiego i jest francuską z pochodzenia bardzo ładna i ma dobre podejście do nas często przychodzi kontrolnie do nas na warsztaty jak mamy praktyki i w ogóle jest zajebista!
_________________ zachwycam się chwilami jak dobrymi produkcjami ...Co jest błazny? Czy wystarcza wam wyobraźni?
Czy mózg razem z potem zostawiliście w łaźni?
No pokażcie tych odważnych, co swój honor liczą w baksach,
Za pieniądze podatników obijają dupsko w taksach...
Imię: Marcin
Wiek: 99 Dołączył: 10 Sie 2010 Posty: 70 Piwa: 1/1 Skąd: Płońsk
silence-coin: 12600
Wysłany: 2010-08-11, 00:05
No ja dopiero ide do liceum. Klasa szykuje sie dość ciekawa bo w wakacje pare spotkan mielismy. Wychowawczyni młoda i fajnie sie z nią gada(przez 5 min gadalem i lepiej szło niz z normalną dziewczyną ) ogolnie niezła niezła dupa heh i podobno lubi wycieczki...ciekawe jakie będą te 3 lata
A w gimnazjum klasa taka sobie bo bez zadnego zgrania ... ale za to wychowawczyni taka spoko, zartowac zartowala, kartkowki nam zapowiadala (bo histy uczyla) i przede wszystkim sama usprawiedliwiala nieobecnosci
miałam z********o wychowawcę, pomagał nam w matmie, choć dostawał za to opiernicz na feriach chodziliśmy do niego na matmę wstawiał się za nami mówił na nas "dzieci" a na dziewczyny "Krysiu" ale nie lubiłam u niego jednej rzeczy - na wywiadówkach mówił o wszystkich zbiorowo, a potem mama się mnie wypytywała o wszystko, a ja nawet nie wiedziałam o co chodzi
pamiętam jak poszliśmy całą klasą na wagary w Dzień Wagarowicza, to dzwonił i pytał się czy na pewno wszyscy poszli i czy nikt nie został
_________________ To niewiarygodne, jak można czuć się szczęśliwą przez tyle lat, mimo tylu kłótni, tylu upierdliwości i tak naprawdę, ku*wa, nie wiedzieć, czy to miłość czy nie.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum